Co ma zrobić strona główna (a czego nie musi)
Na stronę główną ludzie trafiają z różnych miejsc: z wyszukiwarki po wpisaniu nazwy firmy, z Profilu Firmy w Google, z polecenia, z ulotki albo z mediów społecznościowych. Każdy z nich ma w głowie to samo pytanie: czy jestem we właściwym miejscu? Tekst na stronę główną ma na nie odpowiedzieć szybciej, niż ktoś zdąży kliknąć „wstecz”.
Strona główna nie musi mieścić całej oferty, historii firmy i wszystkich argumentów. Lepiej myśleć o niej jak o recepcji: krótko mówi, co tu znajdziesz, pokazuje, że można Ci zaufać, i kieruje dalej — do podstrony usługi, realizacji albo kontaktu. Szczegóły czekają piętro wyżej.
Z tego wynikają trzy zadania tekstu:
- Orientacja: co robisz, dla kogo i gdzie.
- Zaufanie: dowody, że robisz to dobrze — realizacje, opinie, konkretne fakty.
- Kierunek: jeden wyraźny następny krok i łatwe przejście do szczegółów.
Zanim zaczniesz pisać: cztery notatki
Najtrudniejsza część pracy nad tekstem dzieje się przed pierwszym zdaniem. Zanim otworzysz edytor, zapisz na kartce cztery rzeczy:
- Kim jest Twój klient — w jednym zdaniu. Nie „wszyscy”, tylko na przykład „właściciele mieszkań w blokach, którzy planują remont łazienki”. Jeśli masz dwie wyraźnie różne grupy, zapisz obie.
- Trzy powody, dla których klienci się odzywają. Zamiast listy usług — sytuacje: „potrzebuje wyceny przed zakupem mieszkania”, „chce zdążyć przed sezonem”, „szuka kogoś, kto zrobi całość”.
- Słowa, których używają. Przejrzyj kilka maili i przypomnij sobie rozmowy telefoniczne. Jeśli klienci mówią „wymiana pieca”, a Ty w głowie masz „modernizację źródła ciepła”, pisz tak jak oni.
- Jedno główne działanie. Telefon, zapytanie o wycenę, rezerwacja terminu, wizyta w lokalu? Wybierz jedno, które ma być najważniejsze.
Do tego zbierz dowody: zdjęcia realizacji, opinie klientów (za ich zgodą), uprawnienia, certyfikaty i liczby, które możesz potwierdzić. Z tych notatek powstanie większość tekstu — resztą jest już układanie.
Pierwszy ekran: nagłówek, jedno zdanie i przycisk
Pierwszy ekran to wszystko, co ktoś widzi bez przewijania. Tu zapada decyzja, czy zostaje. Wystarczą trzy elementy: nagłówek, krótkie rozwinięcie i przycisk.
Nagłówek mówi, co robisz, a nie jak się czujesz
Najczęstszy błąd to hasło, które pasuje do każdej firmy na świecie. „Pasja i profesjonalizm” nie mówi, czy trafiłeś do hydraulika, czy do kancelarii. Dobry nagłówek nazywa usługę i — jeśli działasz lokalnie — miejsce. Kilka przykładów:
| Zamiast | Lepiej |
|---|---|
| Pasja, jakość, profesjonalizm | Remonty łazienek pod klucz w Poznaniu i okolicach |
| Twój partner w biznesie | Księgowość dla jednoosobowych firm usługowych — w całości online |
| Nowoczesne rozwiązania dla Twojego domu | Montaż pomp ciepła w domach jednorodzinnych na Podkarpaciu |
| Smaki, które pokochasz | Kuchnia gruzińska w centrum Łodzi — obiady w tygodniu i kolacje |
Hasło reklamowe możesz zachować, jeśli je lubisz, ale niech nie zastępuje informacji. Dobrze sprawdza się układ, w którym krótkie hasło stoi nad nagłówkiem jako drobny nadtytuł, a sam nagłówek mówi wprost, co robisz.
Jedno lub dwa zdania rozwinięcia
Pod nagłówkiem dopowiedz to, co najbardziej pomaga w decyzji: jak wygląda współpraca, co jest w cenie, czym różnisz się od innych albo dla kogo jest Twoja oferta. Na przykład: „Jedna ekipa od skucia płytek po montaż armatury. Termin i cenę dostajesz na piśmie po pomiarze”. Takie zdanie robi więcej niż akapit przymiotników — pod warunkiem, że jest prawdziwe.
Przycisk z nazwą czynności
Na pierwszym ekranie postaw jeden główny przycisk i nazwij go tym, co się stanie po kliknięciu: „Umów pomiar”, „Zapytaj o termin”, „Zobacz menu”. Obok może stać drugi, spokojniejszy link, na przykład do realizacji. Więcej o tym, jak pisać takie przyciski i gdzie je stawiać, piszę w artykule o wezwaniu do działania.
Zdjęcie w tle niech pokazuje prawdziwą pracę albo miejsce, a nie przypadkową scenę z banku zdjęć. Zrezygnuj też z karuzeli zmieniających się haseł: zanim ktoś przeczyta pierwsze, wyświetla się już drugie.
W jakiej kolejności ułożyć resztę tekstu
Pod pierwszym ekranem tekst prowadzi klienta przez kolejne wątpliwości. Nie ma jednej obowiązkowej kolejności, ale ten układ sprawdza się w większości firm usługowych:
| Sekcja | Na jakie pytanie odpowiada | Ile tekstu |
|---|---|---|
| Usługi w skrócie | Co dokładnie mogę u Ciebie załatwić? | 2–3 zdania na usługę i link do jej podstrony |
| Dla kogo | Czy to dla mnie? | Kilka krótkich opisów sytuacji klientów |
| Dowody | Czy mogę Ci zaufać? | 2–3 realizacje lub opinie, fakty do sprawdzenia |
| Przebieg współpracy | Co się stanie, gdy się odezwę? | 3–5 kroków, po zdaniu na każdy |
| Ceny lub od czego zależą | Czy mnie na to stać? | Kwota „od” albo czynniki wpływające na cenę |
| Krótko o firmie | Kto za tym stoi? | 2–3 zdania, zdjęcie, link do „O nas” |
| Kontakt | Jak i gdzie mogę się z Tobą skontaktować? | Telefon, formularz, obszar działania |
Kolejność zmieniaj według tego, co klient musi wiedzieć najpierw. W restauracji pierwsze będą menu i godziny otwarcia, w gabinecie — zakres pomocy i sposób zapisu, w firmie budowlanej — realizacje i obszar działania. Jeśli klienci pytają o cenę na samym początku rozmowy, nie chowaj tej informacji na dole strony.
Każda sekcja usług powinna prowadzić dalej. Strona główna streszcza, a podstrona usługi wyjaśnia szczegóły. Dzięki temu tekst na stronie głównej pozostaje krótki, a klient, który chce wiedzieć więcej, ma dokąd pójść.
Jak pisać, żeby ktoś to przeczytał
Ludzie nie czytają strony głównej od pierwszego do ostatniego słowa — przewijają i zatrzymują się tam, gdzie coś ich dotyczy. Kilka zasad, które pomagają:
- Więcej o kliencie niż o firmie. Zamiast „Jesteśmy liderem w branży” napisz, co klient dostanie: „Wycenę na piśmie przed rozpoczęciem prac”.
- Konkret zamiast przymiotników. „Szybko” i „solidnie” deklaruje każdy. „Odpowiadamy na zapytania w ciągu jednego dnia roboczego” to obietnica, którą klient może sprawdzić — więc pisz ją tylko wtedy, gdy jej dotrzymasz.
- Krótkie akapity i śródtytuły. Dwa–trzy zdania w akapicie i nagłówek sekcji, który sam w sobie coś mówi.
- Jedna nazwa na jedną rzecz. Jeśli usługa raz nazywa się „przeglądem”, a raz „serwisem” albo „inspekcją”, klient zacznie się zastanawiać, czy to trzy różne rzeczy.
- Bez żargonu. Branżowe skróty wyjaśnij albo zastąp zwykłymi słowami.
- Prawdziwe liczby. Lata działalności, liczba realizacji, czas reakcji — tylko te, które możesz udowodnić.
Różnicę najlepiej widać na przykładzie. Tak zaczyna się wiele stron:
„Jesteśmy dynamicznie rozwijającą się firmą, która od lat świadczy kompleksowe usługi remontowe na najwyższym poziomie, kierując się pasją i profesjonalizmem”.
A tak może brzmieć ta sama informacja, napisana dla klienta:
„Remontujemy łazienki w mieszkaniach w Poznaniu — od skucia płytek po montaż armatury. Jedna ekipa, ustalony termin i jedna osoba do kontaktu przez cały remont”.
Drugi tekst jest krótszy, a mówi więcej. Klient wie, czym się zajmujesz, gdzie działasz i czego może się spodziewać.
Na koniec zdecyduj, czy piszesz „ja”, czy „my”. Jeśli prowadzisz firmę sam, forma „ja” jest uczciwa i buduje relację — nie ma powodu udawać korporacji. Ważne, żeby była spójna na całej stronie.
Strona główna a Google
Strona główna zwykle pojawia się w wynikach wyszukiwania, gdy ktoś szuka Twojej firmy z nazwy albo ogólnie Twojej usługi w okolicy. Żeby wyszukiwarka dobrze ją zrozumiała, wystarczy kilka rzeczy, które i tak wynikają z dobrego tekstu:
- Tytuł strony, czyli ten widoczny w wynikach wyszukiwania, zawiera nazwę firmy, główną usługę i — przy działalności lokalnej — miejsce.
- Jeden główny nagłówek, który mówi, co robisz. Ten sam, o którym była mowa przy pierwszym ekranie.
- Słowa klientów w naturalnych miejscach: w nagłówkach sekcji, w opisach usług, w odpowiedziach na pytania.
- Linki do podstron usług, bo to one mają odpowiadać na konkretne zapytania, na przykład o jedną usługę w jednym mieście.
Nie powtarzaj w kółko tej samej frazy i nie dopisuj na dole akapitu „dla Google”. Wyszukiwarka nagradza strony, które jasno odpowiadają na pytanie, a nie te, które najczęściej powtarzają słowo kluczowe. Szerzej piszę o tym w tekście o tym, jak pisać treści, które Google pokazuje.
Najczęstsze błędy w tekstach na stronę główną
- „Witamy na naszej stronie”. Zajmuje najlepsze miejsce na stronie i nic nie mówi.
- Historia firmy na start. Rok założenia i misja mogą być ważne, ale na podstronie „O nas”, a nie w pierwszym zdaniu.
- Lista wszystkich usług bez hierarchii. Dwadzieścia równorzędnych pozycji sprawia, że żadna nie jest ważna. Wyróżnij trzy–cztery główne, a resztę pokaż na podstronie oferty.
- Za dużo przycisków. Gdy wszystko woła „kliknij mnie”, klient nie klika nic.
- Tekst przepisany od konkurencji. Nie wyróżni Cię, a klient porównujący dwie strony zobaczy, że brzmią tak samo.
- Obietnice bez pokrycia. „Najlepsi w mieście” albo „najniższe ceny” rodzą pytanie, skąd to wiadomo. Lepiej pokazać dowód niż przymiotnik.
- Nieaktualne informacje. Promocja sprzed roku albo zespół, który już się zmienił, podważają zaufanie do całej reszty.
Jak sprawdzić, czy tekst działa
Zanim opublikujesz tekst, zrób trzy proste testy:
- Test pięciu sekund. Pokaż pierwszy ekran osobie spoza firmy przez pięć sekund, a potem zapytaj: czym zajmuje się ta firma, dla kogo i co można tu zrobić? Jeśli odpowiedź jest niepewna, popraw nagłówek.
- Czytanie na głos. Zdania, na których się potykasz, są za długie albo zbyt urzędowe. Pisz tak, jak mówisz do klienta przez telefon.
- Telefon w ręku. Przejrzyj stronę na smartfonie. Na wąskim ekranie długi nagłówek zajmuje pół ekranu, a przycisk może spaść poniżej pierwszego widoku.
Po publikacji obserwuj dwie rzeczy. Pierwsza to pytania, które klienci nadal zadają — jeśli się powtarzają, odpowiedź na nie powinna trafić na stronę. Druga to dane z analityki: ile osób klika główny przycisk i przechodzi do podstron usług. To lepsza ocena tekstu niż własne wrażenie.
Jeśli zamawiasz stronę u mnie, nie musisz zaczynać od pustej kartki. Przy stronie od zera (od 5 990 zł netto) pomagam w tekstach, zdjęciach i strukturze: układam stronę wokół pytań Twoich klientów i przygotowuję teksty, a fakty o firmie zawsze zatwierdzasz Ty. Przy odświeżeniu (od 3 490 zł netto) porządkuję istniejące treści i zachowuję te, które działają.