Kto czyta stronę „O nas” i czego tam szuka
Na stronę „O nas” rzadko trafia się przypadkiem. Zwykle zagląda tam ktoś, kto przeczytał ofertę, jest zainteresowany i przed kontaktem chce sprawdzić, z kim ma do czynienia. W usługach często kupuje się przecież zaufanie do konkretnych ludzi: do fachowca, który wejdzie do mieszkania, do osoby, która poprowadzi projekt, do zespołu, który odpowie, gdy coś pójdzie nie tak.
Taki czytelnik szuka odpowiedzi na kilka pytań. Czy to prawdziwa firma i prawdziwi ludzie? Czy znają się na rzeczy? Czy pracują z firmami takimi jak moja? Jak wygląda współpraca? Czy dogadamy się po ludzku?
Google w swoich wskazówkach o tworzeniu przydatnych treści też zwraca uwagę na to, czy czytelnik może łatwo sprawdzić, kto stoi za stroną, na przykład dzięki stronie „O nas”. To nie jest przepis na pozycję w wynikach wyszukiwania, tylko przypomnienie, że wiarygodność widać w szczegółach. Wskazówki znajdziesz w dokumentacji Google Search Central.
Co napisać: elementy, które budują zaufanie
Dobra strona „O nas” nie musi być długa. Musi być konkretna. Oto elementy, które warto w niej zawrzeć:
- Kim jesteś. Imię i nazwisko właściciela, zespół z rolami. Firma bez twarzy pozostaje anonimowa, nawet jeśli działa od lat.
- Dla kogo pracujesz. Jakim klientom pomagasz najczęściej i z jakimi problemami przychodzą. Czytelnik powinien się w tym odnaleźć.
- Skąd Twoje doświadczenie. Wykształcenie, uprawnienia, lata w zawodzie, rodzaje zleceń — konkretnie i zgodnie z prawdą.
- Jak pracujesz. Zasady, których się trzymasz: terminowość, sposób rozliczenia, porządek po pracy, kontakt w trakcie zlecenia.
- Dlaczego robisz to, co robisz. Jedno lub dwa zdania o motywacji, jeśli mają związek z tym, co dostaje klient.
- Gdzie jesteś. Miasto, obszar działania, adres siedziby lub pracowni, jeśli klienci do Ciebie przychodzą.
- Co dalej. Zaproszenie do kontaktu na końcu strony.
Pisz o kliencie przynajmniej tyle, ile o sobie. Zdanie „Od lat jesteśmy liderem rynku” mówi o firmie. Zdanie „Zanim zaczniemy remont, dostajesz harmonogram i jedną osobę do kontaktu” mówi o tym, co zyskuje klient. To drugie przekonuje bardziej, bo da się je sprawdzić.
Ten sam tekst w dwóch wersjach
Wersja ogólna: „Jesteśmy dynamicznie rozwijającą się firmą, która z pasją i zaangażowaniem realizuje kompleksowe usługi remontowe na najwyższym poziomie”.
Wersja konkretna, do uzupełnienia własnymi danymi: „Jestem [imię], od [liczba] lat remontuję łazienki i kuchnie w [miasto] i okolicy. Pracuję z [liczba]-osobową ekipą. Przed startem dostajesz pisemny kosztorys i harmonogram, a po każdym dniu pracy zostawiamy porządek”.
Druga wersja nie jest dużo dłuższa, ale odpowiada na pytania, które klient i tak by zadał: kto, gdzie, jak i co z tego ma. Możesz potraktować ją jako szablon pierwszego akapitu.
Historia firmy: kiedy pomaga, a kiedy nudzi
Chronologia w stylu „w tym roku założyliśmy firmę, a pięć lat później przenieśliśmy się do nowej siedziby” rzadko kogoś interesuje. Historia ma sens wtedy, gdy wyjaśnia, dlaczego pracujesz tak, a nie inaczej — i co to oznacza dla klienta.
Na przykład: założyłeś firmę, bo sam trafiłeś kiedyś na wykonawcę, który znikał w połowie zlecenia. Dziś każdy Twój klient dostaje harmonogram i regularną informację o postępach. Taka historia to obietnica, a nie wspomnienie.
Moja historia działa podobnie. ODSŁONA wzięła się z pomysłu, żeby nie budować wszystkiego od nowa, tylko dawać istniejącym stronom drugie życie — stąd nazwa: nowa odsłona tego, co firma już ma. Projekt się rozrósł, ale ta myśl wciąż wpływa na to, jak pracuję. Zanim zaproponuję coś nowego, sprawdzam, co już działa.
„Ja” czy „my”? Jednoosobowa firma na stronie
Wiele jednoosobowych firm pisze o sobie „my”, bo brzmi to poważniej. Problem pojawia się przy pierwszym telefonie, gdy okazuje się, że „zespół” to jedna osoba. Klient zwykle nie ma nic przeciwko małej firmie — ma za to coś przeciwko temu, że wprowadzono go w błąd.
Jeśli pracujesz sam, pisz „ja” i zrób z tego zaletę: klient rozmawia z osobą, która wykonuje pracę, nie traci czasu na przekazywanie informacji dalej i wie, kto odpowiada za efekt. Jeśli współpracujesz z podwykonawcami lub partnerami, napisz o tym otwarcie i wyjaśnij, kto za co odpowiada.
Sam tak robię. ODSŁONA to studio jednej osoby, więc na stronie piszę w pierwszej osobie. Przy systemach i integracjach współpracuję z partnerem technicznym, StackERP, i opisuję tę współpracę wprost. „My” pojawia się wtedy, gdy rzeczywiście robimy coś razem — z partnerem albo z klientem. Zakładka w menu nazywa się u mnie „Poznaj nas”, bo poza mną opisuję na niej partnerów, z którymi współpracuję, ale sam tekst jest pisany w pierwszej osobie.
Gdy masz zespół, pokaż go: imiona, role, prawdziwe zdjęcia. Pamiętaj o zgodzie pracowników na publikację wizerunku i o aktualizacji strony, gdy ktoś odchodzi.
Zdjęcia, opinie i inne dowody
Słowa budują obraz, ale zdjęcia i dowody go potwierdzają. Na stronie „O nas” najlepiej sprawdzają się:
- Prawdziwe zdjęcia ludzi i miejsca. Nie muszą być studyjne, ale powinny być ostre, dobrze oświetlone i aktualne. Zdjęcia z banków zdjęć, na których „zespół” ściska sobie dłonie, działają odwrotnie, niż miały. Jak przygotować własne zdjęcia, opisuję w artykule o zdjęciach na stronę firmową.
- Opinie klientów. Kilka wybranych, z imieniem i kontekstem, publikowanych za zgodą autorów. Zasady ich zbierania i pokazywania znajdziesz w artykule o opiniach klientów na stronie.
- Uprawnienia i certyfikaty, najlepiej z numerem albo informacją, gdzie można je sprawdzić.
- Przynależność do organizacji branżowych, jeśli ma znaczenie dla Twoich klientów.
- Liczby, które da się obronić. Lata w zawodzie czy liczba zrealizowanych zleceń — tylko jeśli są prawdziwe i potrafisz je pokazać.
Dane firmy i formalności
Pełna nazwa firmy, adres i NIP to drobiazg, który buduje wiarygodność. Klient może sprawdzić firmę w publicznym rejestrze i upewnić się, że istnieje. Te dane zwykle trafiają do stopki i na stronę kontaktu, ale na stronie „O nas” też są na miejscu.
W przypadku spółki z o.o. to nie tylko dobra praktyka. Kodeks spółek handlowych wymaga, żeby informacje na stronach internetowych spółki zawierały między innymi firmę spółki, jej siedzibę i adres, sąd rejestrowy i numer w rejestrze, NIP oraz wysokość kapitału zakładowego. Inne formy działalności mają własne zasady, więc szczegóły warto sprawdzić z księgową lub prawnikiem.
Najczęstsze błędy na stronie „O nas”
- Korpomowa. „Pasja, profesjonalizm i kompleksowe podejście” — każdy może tak napisać, więc nic to nie znaczy.
- Brak twarzy. Strona o ludziach, na której nie ma ani jednego człowieka.
- Ściana tekstu. Długie akapity bez śródtytułów, których nikt nie doczyta.
- Tylko o sobie. Same osiągnięcia firmy, ani słowa o tym, co z tego ma klient.
- Nieaktualne informacje. Pracownicy, którzy dawno odeszli, zdjęcia sprzed lat, stary adres.
- Puste deklaracje. „Lider rynku”, „najwyższa jakość” bez żadnego dowodu.
- Ślepy zaułek. Strona kończy się ostatnim akapitem, bez zaproszenia do kontaktu.
Plan tekstu na jeden wieczór
Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, odpowiedz na piśmie na poniższe pytania. Odpowiedzi to gotowy szkic strony:
- Kim jesteś i czym się zajmujesz — w jednym zdaniu, bez przymiotników.
- Dla kogo pracujesz najczęściej i z jakimi problemami przychodzą do Ciebie klienci?
- Skąd wiesz, jak to robić? Doświadczenie, uprawnienia, typowe zlecenia.
- Jakich trzech zasad pilnujesz w każdym zleceniu?
- Dlaczego zacząłeś — i co z tego wynika dla klienta?
- Co ma zrobić czytelnik, który dotarł do końca strony?
Ułóż odpowiedzi w tej kolejności, dodaj zdjęcie, kilka dowodów i zaproszenie do kontaktu. Potem przeczytaj tekst na głos. Jeśli brzmi jak coś, co powiedziałbyś klientowi przy kawie, jest dobrze. Jeśli brzmi jak folder reklamowy, skreśl przymiotniki i dopisz konkrety.
Na koniec zdecyduj, gdzie strona ma się znaleźć. Link do niej powinien być w głównym menu, pod czytelną nazwą: „O nas”, „O mnie”, „Zespół” albo „Poznaj nas”. Krótką wersję — dwa–trzy zdania i zdjęcie — umieść też na stronie głównej, z linkiem do całości. Wiele osób nie kliknie w zakładkę, ale przeczyta akapit, który mija po drodze do oferty.