Własne zdjęcia czy stockowe: co wybrać
Zdjęcia na stronie firmowej mają dwa zadania: pokazać, jak wygląda to, co klient kupuje, i sprawić, że strona jest przyjemna w odbiorze. Do pierwszego nadają się wyłącznie prawdziwe zdjęcia. Do drugiego — także dobrze dobrane zdjęcia stockowe i grafiki.
Klienci szybko rozpoznają zdjęcia z banku: uśmiechnięty konsultant ze słuchawką, uścisk dłoni nad biurkiem, zespół w idealnie wyprasowanych koszulach. Takie obrazy niczego nie dowodzą, a to samo zdjęcie może się pojawić na stronie konkurencji. Jedno prawdziwe zdjęcie Twojego warsztatu, gabinetu czy ekipy przy pracy powie więcej niż pięć stockowych.
| Źródło | Kiedy się sprawdza | Na co uważać |
|---|---|---|
| Własne zdjęcia z telefonu | Realizacje, miejsce, codzienna praca, aktualności | Światło i kadr; zgody osób widocznych na zdjęciach |
| Sesja z fotografem | Strona główna, portrety, sekcja o firmie, kluczowe usługi | Zakres licencji w umowie; plan ujęć przed sesją |
| Zdjęcia stockowe | Tła, ilustracje pojęć, artykuły na blogu | Warunki licencji; nie udawaj, że to Twoja firma |
| Grafiki i ilustracje | Schematy, ikony, procesy, usługi trudne do sfotografowania | Prawa do grafik; spójność ze stylem marki |
| Obrazy z AI | Tła i abstrakcyjne ilustracje | Regulamin narzędzia; nigdy jako realizacje czy zespół |
W praktyce najlepiej działa połączenie: prawdziwe zdjęcia tam, gdzie klient ocenia Twoją pracę i ludzi, a stock lub grafika tam, gdzie potrzebne jest tło albo ilustracja.
Co sfotografować w swojej firmie
Zanim zaczniesz robić zdjęcia, spisz listę ujęć i miejsc na stronie, w których się pojawią. Najczęściej przydają się:
- Ludzie przy pracy — nie pozowani, tylko w trakcie zwykłych czynności.
- Portret właściciela lub zespołu do sekcji o firmie. Klient chce wiedzieć, z kim będzie rozmawiał.
- Miejsce — wnętrze, ale też wejście od ulicy, które ułatwia trafienie na miejsce.
- Efekty pracy — realizacje, a gdy to ma sens, zestawienie „przed i po”.
- Narzędzia, materiały i detale, które pokazują staranność.
Dobre zdjęcia zrobisz telefonem, jeśli pamiętasz o kilku zasadach. Fotografuj przy dziennym świetle, najlepiej przy oknie, a nie pod lampą sufitową. Uporządkuj tło. Nie używaj cyfrowego zoomu — lepiej podejść bliżej. Do szerokich sekcji rób zdjęcia w poziomie i zostaw trochę wolnego miejsca, na którym zmieści się tekst. Zrób kilka wersji każdego ujęcia: wybór przy biurku jest łatwiejszy niż powtórka.
Jeśli fotografujesz efekty pracy u klienta, na przykład wyremontowane mieszkanie, zapytaj go o zgodę na publikację. Ktoś może nie chcieć, żeby wnętrze jego domu było widoczne w internecie, nawet jeśli na zdjęciu nie ma ludzi.
Sesja z fotografem: przygotowanie i umowa
Sesja z fotografem ma sens, gdy potrzebujesz spójnego zestawu zdjęć na stronę główną, do podstron usług i do sekcji o firmie. Żeby dzień zdjęciowy nie skończył się setką ładnych, ale nieprzydatnych kadrów, przekaż fotografowi:
- listę ujęć z informacją, gdzie każde zdjęcie się pojawi,
- potrzebne proporcje — szerokie kadry do nagłówków, pionowe na telefon, kwadratowe do mediów społecznościowych,
- kolory i charakter marki, żeby zdjęcia pasowały do strony,
- listę osób, które będą fotografowane, wraz z potwierdzeniem, że zgadzają się na publikację.
Równie ważna jest umowa. Zdjęcie jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego, a prawa do niego ma fotograf, dopóki nie udzieli Ci licencji albo nie przeniesie praw. Umowa powinna wymieniać pola eksploatacji, czyli sposoby korzystania: publikację w internecie, w mediach społecznościowych, w reklamach, w druku. Zarówno licencja, jak i przeniesienie praw obejmują tylko pola wyraźnie w nich wymienione.
Dwie rzeczy, o których łatwo zapomnieć:
- Czas licencji. Jeśli umowa nie stanowi inaczej, licencja uprawnia do korzystania z utworu przez pięć lat, na terytorium państwa, w którym licencjobiorca ma siedzibę. Jeśli chcesz używać zdjęć dłużej, wpisz to do umowy.
- Forma pisemna. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych i licencja wyłączna wymagają formy pisemnej pod rygorem nieważności. Ustne „możesz używać” nie wystarczy, gdy chcesz mieć wyłączność.
Ustal też, czy fotograf może pokazać zdjęcia w swoim portfolio. Czym różni się licencja od przeniesienia praw, wyjaśniam szerzej w artykule o prawach autorskich do strony internetowej.
Zdjęcia stockowe: licencja to nie formalność
Kupując zdjęcie w banku zdjęć, nie kupujesz zdjęcia, tylko licencję na określony sposób korzystania z niego. Określenie „royalty free” oznacza zwykle, że płacisz raz i nie rozliczasz się za każde użycie — a nie, że możesz zrobić ze zdjęciem wszystko.
W licencjach banków zdjęć często powtarzają się takie ograniczenia:
- „Tylko do użytku redakcyjnego” (editorial use only) — takiego zdjęcia nie wolno użyć w reklamie ani do promocji firmy.
- Zakaz użycia w logo lub znaku towarowym.
- Ograniczenia dotyczące osób na zdjęciach — na przykład zakaz pokazywania modela w kontekście, który mógłby mu zaszkodzić, jak choroba czy kłopoty finansowe.
- Limity nakładu w druku albo liczby odbiorców.
- Obowiązek podpisania autora przy części darmowych zdjęć.
Darmowe serwisy ze zdjęciami też mają swoje licencje i warto je przeczytać. Przy licencjach Creative Commons zwróć uwagę na oznaczenia: BY oznacza obowiązek podania autora, a NC wyklucza użycie komercyjne — a strona firmowa jest użyciem komercyjnym.
Zachowaj dowód licencji: fakturę, plik licencji albo zrzut strony z warunkami i datą pobrania. Jeśli za kilka lat ktoś zapyta o prawo do zdjęcia, odpowiedź zajmie minutę.
I zasada uczciwości: zdjęcie stockowe nie powinno udawać Twojego zespołu, biura ani realizacji. Jako tło albo ilustracja artykułu — tak. Jako „nasza ekipa” — nie.
Zdjęcie z Google, od producenta, od znajomego
Zdjęcie znalezione w wyszukiwarce grafik nie jest „do wzięcia”. Wyszukiwarka tylko pokazuje obrazy z innych stron, a prawa do nich mają ich autorzy. Jeśli opublikujesz cudze zdjęcie bez zgody, uprawniony może żądać m.in. zaniechania naruszenia, usunięcia jego skutków i naprawienia szkody — na przykład przez zapłatę kwoty odpowiadającej dwukrotności wynagrodzenia, które należałoby się za licencję.
Kilka sytuacji, które zdarzają się często:
- Zdjęcia od producenta lub dostawcy. Wielu producentów udostępnia materiały partnerom handlowym, ale na swoich zasadach. Sprawdź warunki albo poproś o zgodę na piśmie — nawet mailowo.
- Zdjęcia od znajomego. Zgoda „na słowo” jest lepsza niż nic, ale krótka pisemna licencja z wymienionymi sposobami korzystania oszczędzi nieporozumień, gdyby relacje się zmieniły.
- Zdjęcia zrobione przez pracownika. Jeśli fotografowanie należy do jego obowiązków, pracodawca nabywa autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę. Gdy zdjęcia powstały „przy okazji”, lepiej ustalić to osobno.
- Zdjęcia z poprzedniej strony. Jeśli przygotowała je agencja, sprawdź w umowie, czy możesz ich używać na nowej stronie.
Wizerunek pracowników i klientów
Prawa do zdjęcia to jedno, a zgoda osób, które na nim widać, to drugie. Zgodnie z art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Wyjątki są wąskie: zgoda nie jest potrzebna, gdy osoba otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie (chyba że wyraźnie zastrzegła inaczej), gdy chodzi o osobę powszechnie znaną sfotografowaną w związku z pełnieniem funkcji publicznych albo gdy ktoś jest jedynie szczegółem całości, takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza.
Zdjęcie zespołu na stronie firmowej nie mieści się w tych wyjątkach. Wizerunek to również dane osobowe, a Urząd Ochrony Danych Osobowych w poradniku dla pracodawców wskazuje, że publikacja wizerunku pracownika na stronie internetowej wymaga jego dobrowolnej zgody. Odmowa albo wycofanie zgody nie może być podstawą niekorzystnego traktowania pracownika.
W praktyce:
- poproś o zgodę na piśmie lub mailowo i określ, których zdjęć dotyczy, gdzie się pojawią (strona, media społecznościowe, druk) i jak można ją wycofać,
- przechowuj zgody razem ze zdjęciami,
- przygotuj się na to, że ktoś zgodę wycofa albo odejdzie z firmy — strona powinna dać się łatwo zaktualizować,
- klientów widocznych na zdjęciach z wydarzeń czy z lokalu również pytaj o zgodę, a w przypadku dzieci — ich rodziców lub opiekunów.
To informacja ogólna, nie porada prawna. W nietypowych sytuacjach, na przykład przy kampanii reklamowej z udziałem pracowników, warto skonsultować treść zgód z prawnikiem.
Obrazy z AI: kiedy tak, kiedy nie
Narzędzia AI potrafią wygenerować ładne tło albo ilustrację do artykułu. Tam, gdzie obraz pełni rolę dekoracji, mogą zastąpić stock. Kilka zastrzeżeń:
- Sprawdź regulamin narzędzia — czy pozwala na użycie komercyjne i na jakich warunkach.
- Status prawny obrazów generowanych przez AI nie jest w pełni przesądzony. Nie zakładaj, że masz do nich wyłączne prawa i że nikt inny nie użyje podobnego obrazu.
- Nie generuj wizerunków prawdziwych osób, cudzych logotypów ani obrazów naśladujących konkretne, rozpoznawalne dzieła.
- Nie pokazuj grafik z AI jako realizacji, zespołu czy produktu. Klient ma prawo zakładać, że to, co widzi w portfolio, naprawdę zrobiłeś.
Jakość i pliki: ostre zdjęcie, szybka strona
Zdjęcie prosto z aparatu albo telefonu waży często kilka megabajtów i ma wymiary znacznie większe, niż potrzeba. Na stronie oznacza to wolne ładowanie, szczególnie na telefonie. Przed publikacją:
- Dopasuj wymiary do miejsca. Zdjęcie na całą szerokość ekranu potrzebuje innych wymiarów niż miniatura w sekcji realizacji. Orientacyjnie: szerokiemu zdjęciu w nagłówku zwykle wystarczy około 2000 pikseli szerokości, mniejszym kadrom — kilkaset.
- Wybierz nowoczesny format. WebP i AVIF dają zwykle mniejsze pliki niż JPEG przy podobnej jakości. Logo i ikony najlepiej zapisać jako SVG.
- Przygotuj kilka rozmiarów. Telefon nie powinien pobierać tej samej wersji zdjęcia co duży monitor.
- Opisz zdjęcie w tekście alternatywnym. Krótko i rzeczowo, co na nim widać, na przykład „Łazienka po remoncie: prysznic bez brodzika i szare płytki na ścianach”. Bez listy słów kluczowych.
- Nadaj plikom czytelne nazwy, na przykład „remont-lazienki-poznan.webp” zamiast „IMG_4021.jpg”.
- Sprawdź kadrowanie na telefonie. Szerokie zdjęcie przycięte do pionowego ekranu potrafi uciąć twarz albo najważniejszy fragment.
Jeśli prowadzisz sklep, tłom, formatom i pracy z fotografem przy produktach poświęciłem osobny tekst o zdjęciach produktowych.
W stronach, które wykonuję, lżejsze obrazy są częścią pracy nad szybkością — mniejsze wersje i nowoczesne formaty przygotowuję przy wdrożeniu. Przy stronie od zera (od 5 990 zł netto) pomagam też w doborze zdjęć: wykorzystuję materiały za zgodą właściciela, organizuję sesję albo dobieram legalne zdjęcia stockowe.