Jak wybrać fonty
dla firmy i strony?

Dobra typografia to jedna lub dwie rodziny pisma, które są czytelne, mają komplet polskich znaków, legalną licencję na wszystkie zastosowania i nie spowalniają strony. Zanim wybierzesz krój z katalogu, sprawdź te cztery rzeczy — pokazuję, jak to zrobić, a także jak nie zgubić fontów w ofertach, mailach i druku.

Kuba, ODSŁONA7 min czytania

W skrócie7 min
  • Na stronę i materiały firmy zwykle wystarczą jedna lub dwie rodziny pisma: do nagłówków i do tekstu.
  • Polskie znaki sprawdzaj we wszystkich odmianach, także w kursywie i wersalikach — zdaniem „Zażółć gęślą jaźń”.
  • Licencja musi obejmować każde zastosowanie: stronę, druk, dokumenty, aplikację. Fonty na licencji SIL OFL można używać komercyjnie.
  • Na stronie liczy się waga plików: format WOFF2, mało odmian, podzbiór znaków z polskimi literami i rozsądne ładowanie.
  • Kolory i typografię jako pojedynczy element marki projektuję od 1 490 zł netto.

Font, krój, rodzina — krótko o pojęciach

Zanim zaczniesz wybierać, warto uporządkować słowa, bo w rozmowach z projektantem i drukarnią padają zamiennie:

  • Krój pisma to projekt liter — ich kształt, proporcje i charakter.
  • Rodzina to komplet odmian jednego kroju: zwykła, pogrubiona, cienka, kursywa.
  • Font to technicznie plik z jedną odmianą kroju. Potocznie mówimy „font” o całym kroju i w tym artykule też tak robię.

Kroje dzieli się najczęściej na szeryfowe (z małymi „stopkami” na końcach kresek), bezszeryfowe, pisane i dekoracyjne. Na stronie dochodzi jeszcze jeden podział: fonty systemowe, które już są na urządzeniu odwiedzającego, i fonty internetowe, które przeglądarka musi pobrać razem ze stroną. Ten drugi wybór ma wpływ na szybkość, o czym niżej.

Ile fontów potrzebuje firma i jak je łączyć

Zwykle wystarczą jedna lub dwie rodziny pisma. Typowy podział ról wygląda tak:

  • font do nagłówków — może mieć wyraźniejszy charakter, bo czyta się go w dużym rozmiarze i krótkimi fragmentami,
  • font do tekstu — ma przede wszystkim być czytelny w małym rozmiarze i w długich akapitach, także na telefonie,
  • czasem trzecia rola — na przykład cyfry w cenniku albo tabelach — ale zwykle obsłuży ją jedna z dwóch rodzin.

Dwie rodziny powinny się wyraźnie różnić albo być tą samą rodziną w kilku grubościach. Dwa bardzo podobne kroje obok siebie wyglądają jak pomyłka. Hierarchię — co jest najważniejsze, a co drugorzędne — buduje się rozmiarem, grubością i odstępami, a nie dokładaniem kolejnych fontów.

Czego unikać: kroju odręcznego lub dekoracyjnego w długim tekście, trzech różnych rodzin na jednej stronie i całych akapitów pisanych wersalikami. Charakter kroju odbieramy intuicyjnie, ale o tym, czy pasuje, decyduje kontekst — ten sam font może wyglądać nowocześnie w jednej branży, a przypadkowo w innej.

Polskie znaki: test, który zajmuje minutę

Wiele krojów z katalogów projektuje się z myślą o języku angielskim. Polski potrzebuje liter ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż — także wielkich. Jeśli fontowi brakuje którejś z nich, przeglądarka lub program podstawi ją z innego kroju. Efekt: pojedyncze litery wyglądają inaczej, a tekst sprawia wrażenie łatanego.

Zanim zdecydujesz, wpisz w podglądzie kroju zdanie „Zażółć gęślą jaźń” i to samo wersalikami. Sprawdź:

  • każdą odmianę, której będziesz używać — także kursywę i pogrubienie, bo bywa, że polskie znaki ma tylko odmiana zwykła,
  • czy ogonki w ą i ę nie zlewają się z literą i nie są mikroskopijne,
  • czy kreska w ł jest wyraźna, a kreski nad ć, ń, ś, ź i kropka nad ż nie kolidują z linią wyżej,
  • polskie cudzysłowy „ ”, półpauzę –, a także cyfry, znak % i skrót zł w cenniku.

Technicznie litera ó należy do podstawowego zestawu znaków łacińskich, a pozostałe polskie litery — do rozszerzonego. W katalogach fontów ten rozszerzony zestaw opisuje się zwykle jako „Latin Extended” albo „latin-ext”. Przy samodzielnym hostowaniu fontów łatwo pobrać tylko podstawowy zestaw — wtedy ó wyświetli się poprawnie, a ą czy ł już fontem zastępczym.

Licencja fontu: co wolno, a czego nie

Font to oprogramowanie chronione prawem autorskim. Pobierając go lub kupując, dostajesz licencję na określone warunki — a te bardzo się różnią. Producenci komercyjnych krojów często rozdzielają licencje według zastosowań:

  • na komputer — do dokumentów, druku i grafik, zwykle z limitem stanowisk,
  • na stronę internetową — czasem z limitem odsłon lub liczby domen,
  • do aplikacji, e-booków, materiałów wideo czy reklam.

Licencja na komputer nie musi więc obejmować strony, a licencja na stronę — aplikacji mobilnej. Zawsze czytaj warunki konkretnego producenta.

Fonty na otwartej licencji

Dużo prostsze są kroje na otwartych licencjach. Najpopularniejsza z nich, SIL Open Font License (OFL), pozwala używać fontu komercyjnie — także w logo, druku i na stronie — bez dodatkowej zgody. Nie wolno sprzedawać samego fontu, a przy jego rozpowszechnianiu trzeba dołączyć tekst licencji. Odpowiedzi na typowe pytania znajdziesz w oficjalnym FAQ licencji OFL.

Na otwartych licencjach udostępniany jest katalog Google Fonts — najczęściej na OFL, rzadziej na Apache 2.0 albo Ubuntu Font Licence. Każda rodzina ma swój plik licencji, więc warto go sprawdzić przy konkretnym kroju.

Na co uważać

  • Fonty z dopiskiem „free for personal use” — darmowe tylko do użytku prywatnego, nie dla firmy.
  • Fonty skopiowane z czyjegoś komputera albo pobrane z przypadkowej strony bez informacji o licencji.
  • Kroje dostępne w ramach subskrypcji narzędzi graficznych — mają własne warunki. Sprawdź, czy obejmują użycie poza tym narzędziem i co dzieje się po zakończeniu subskrypcji.
  • Licencja kupiona przez projektanta na siebie. Sprawdź, na kogo jest wystawiona i czy obejmuje Twoją firmę.

Plik licencji przechowuj razem z plikami marki. Gdy za kilka lat ktoś zapyta, czy wolno użyć fontu w nowej aplikacji, odpowiedź będzie w jednym miejscu.

Fonty a szybkość strony

Każda odmiana fontu internetowego to osobny plik do pobrania. Zwykła, pogrubiona, cienka i dwie kursywy to już pięć plików, zanim strona pokaże tekst tak, jak zaprojektowano. Dlatego przy wdrożeniu pilnuję kilku rzeczy:

  • format WOFF2 — ma najlepszą kompresję i jest obsługiwany przez współczesne przeglądarki,
  • mało odmian — tylko te, których naprawdę używasz; czasem jeden font zmienny zastępuje kilka plików, ale przy jednej czy dwóch odmianach może być większy niż one,
  • podzbiór znaków — zestaw łaciński z polskimi literami, bez alfabetów, których strona nie potrzebuje,
  • sposób wyświetlania — ustawienie font-display decyduje, czy tekst pojawi się od razu fontem zastępczym (swap), czy przeglądarka chwilę poczeka i pominie font, jeśli nie zdąży (optional),
  • wczesne ładowanie tylko najważniejszego fontu — nadużywane spowalnia inne zasoby,
  • dopasowany font zastępczy — żeby tekst nie „przeskakiwał”, gdy właściwy font się doczyta.

Ten ostatni punkt ma znaczenie dla wskaźnika CLS, który mierzy przesunięcia układu — więcej o nim w artykule o Core Web Vitals po ludzku. Dobre zestawienie praktyk publikuje też Google w poradniku o fontach na web.dev.

Fonty można wczytywać z zewnętrznego serwera albo hostować razem ze stroną. Przy zewnętrznym serwerze przeglądarka odwiedzającego łączy się z nim i przekazuje mu między innymi adres IP. Hostowanie fontów na własnym serwerze tego unika i daje pełną kontrolę nad plikami — pod warunkiem, że nie zgubi się przy tym polskich znaków.

Jest też najprostsze wyjście: font systemowy do tekstu głównego. Nie trzeba go pobierać, więc nie spowalnia strony. Wada: na różnych urządzeniach wygląda nieco inaczej. Częsty kompromis to własny font w nagłówkach i systemowy w treści.

Czytelność: rozmiar, interlinia i długość wiersza

  • Rozmiar. Przeglądarki domyślnie ustawiają tekst na 16 px i dla tekstu głównego zwykle nie warto schodzić niżej. Część krojów przy tym samym rozmiarze wygląda na mniejsze — oceniaj na ekranie, nie po liczbie.
  • Interlinia. W długim tekście wiersze potrzebują oddechu. Wytyczne WCAG wymagają, by strona nie rozsypała się, gdy użytkownik zwiększy odstępy — na przykład interlinię do 1,5 rozmiaru pisma.
  • Długość wiersza. Zbyt długi wiersz męczy, bo trudno trafić wzrokiem na początek następnego. WCAG na najwyższym poziomie podaje maksymalnie 80 znaków, a w praktyce typograficznej często przyjmuje się od 45 do 75.
  • Bez justowania. Wyrównanie do obu krawędzi na wąskim ekranie tworzy dziury między słowami. Na stronie lepiej wyrównywać do lewej.
  • Powiększanie. Tekst powinien dać się powiększyć do 200% bez utraty treści i funkcji — to wymaganie WCAG na poziomie AA.
  • Kontrast. Nawet najlepszy font nie pomoże, jeśli tekst jest jasnoszary na białym. O progach kontrastu piszę w artykule o kolorach firmowych.

Typografia w materiałach firmy: dokumenty, maile i druk

Strona to tylko jedno miejsce. Ten sam font pojawi się w ofercie, prezentacji, piśmie i na wizytówce — i tam też potrafi sprawić kłopot.

  • Dokumenty i prezentacje. Font musi być zainstalowany na komputerze, na którym otwierasz plik. Gdy wyślesz edytowalny dokument klientowi bez tego fontu, program podstawi inny i układ może się rozjechać. Do wysyłki lepiej używać PDF-ów z osadzonymi fontami — o ile licencja na to pozwala — a w szablonach do edycji przewidzieć zamiennik.
  • Poczta. Nie każdy program pocztowy wyświetli własny font. Treść maili i stopka powinny działać także na fontach systemowych.
  • Druk. Drukarnia potrzebuje plików z osadzonymi fontami albo z tekstem zamienionym na krzywe. Przy logo to standard.

Zasady zapisz krótko: które fonty, w jakich rolach, rozmiarach i grubościach, czym je zastąpić w dokumentach i mailach, gdzie leżą pliki i licencje. Dla małej firmy wystarczy jedna strona w księdze znaku.

Jak wybieram typografię dla firmy

  1. Spisuję miejsca, w których pismo będzie używane: strona, dokumenty, social media, druk, oznakowanie.
  2. Wybieram dwa lub trzy kroje kandydujące, które pasują do charakteru firmy.
  3. Testuję je na prawdziwych treściach: nazwie firmy, nagłówku oferty, długim akapicie, cenniku z cyframi i przyciskach — na komputerze i na telefonie.
  4. Sprawdzam polskie znaki we wszystkich potrzebnych odmianach.
  5. Weryfikuję licencję dla każdego zastosowania i ewentualne koszty.
  6. Przygotowuję pliki do wdrożenia na stronie i zamienniki do dokumentów.
  7. Spisuję zasady, żeby każdy w firmie używał pisma tak samo.

Kolory i typografię możesz zamówić u mnie jako pojedynczy element marki — od 1 490 zł netto. Przy projekcie strony dobór i wdrożenie fontów są częścią pracy nad wyglądem, a w pełnej marce, od 4 900 zł netto, typografia jest jednym z jej fundamentów.

Kuba, ODSŁONAProjektuję i buduję strony, sklepy i marki dla małych firm. Przy systemach i automatyzacji pracuję razem ze StackERP. Poznaj mnie

Pytania
i odpowiedzi.

Krótko o tym, o co najczęściej pytają właściciele firm w tym temacie.

Wszystkie pytania
Czy fonty z Google Fonts można używać komercyjnie?

Katalog Google Fonts udostępnia kroje na otwartych licencjach — najczęściej SIL Open Font License, rzadziej Apache 2.0 lub Ubuntu Font Licence. OFL pozwala używać fontu komercyjnie, także w logo, druku i na stronie, ale nie pozwala sprzedawać samego fontu. Licencję warto sprawdzić przy konkretnej rodzinie.

Ile fontów powinna mieć strona internetowa?

Zwykle jedna lub dwie rodziny pisma: do nagłówków i do tekstu. Ważniejsza od liczby rodzin jest liczba odmian, bo każda grubość i kursywa to osobny plik do pobrania. Hierarchię lepiej budować rozmiarem i grubością niż kolejnymi fontami.

Jak sprawdzić, czy font ma polskie znaki?

Wpisz w podglądzie kroju „Zażółć gęślą jaźń” i to samo wersalikami, we wszystkich odmianach, których będziesz używać. W katalogach szukaj obsługi zestawu „Latin Extended”. Na stronie sprawdź, czy wczytywany jest właśnie ten rozszerzony zestaw znaków.

Czy mogę użyć na stronie fontu kupionego do druku?

Nie zawsze. Wielu producentów osobno licencjonuje użycie na komputerze, na stronie internetowej i w aplikacjach, a licencja webowa bywa ograniczona liczbą odsłon lub domen. Przed wdrożeniem przeczytaj warunki licencji albo dokup odpowiednie rozszerzenie.

Font systemowy czy własny font na stronie?

Font systemowy nie wymaga pobierania, więc jest najszybszy, ale wygląda nieco inaczej na różnych urządzeniach. Własny font daje charakter kosztem dodatkowych plików. Częsty kompromis to własny font w nagłówkach i systemowy w tekście głównym.

Czytaj
dalej.

Powiązane tematy, które pomogą Ci podjąć decyzję.

Wszystkie artykuły

Więcej w temacie „Design”: Użyteczność strony, którą widać w wynikach, Jak wygląda projektowanie strony?, Jak ocenić stronę w 15 minut?

Pokaż firmę
taką, jaka jest.

Logo, kolory, typografia albo cała marka. Zaczynamy od rozmowy i propozycji kierunku, zanim cokolwiek zamówisz.