Czy potrzebujesz drugiej wersji językowej?
Druga wersja językowa to nie tylko przetłumaczone teksty. To obietnica, że klient mówiący w tym języku zostanie obsłużony: dostanie odpowiedź na maila, zrozumie ofertę, regulamin i fakturę, a w razie problemu dogada się z firmą. Jeśli tego nie zapewnisz, angielska wersja strony może przynieść więcej rozczarowań niż zleceń.
Wersja językowa ma sens, gdy:
- masz już klientów lub partnerów z zagranicy albo obcokrajowców w swojej okolicy,
- sprzedajesz produkty, które możesz wysłać za granicę,
- Twoja branża przyciąga turystów, studentów lub firmy z innych krajów,
- ktoś w firmie odpowie na zapytanie w tym języku.
Jeśli nie masz pewności, zacznij skromnie: jedna podstrona po angielsku z najważniejszymi informacjami i kontaktem. Pełny serwis w kilku językach możesz zbudować, gdy zobaczysz realne zainteresowanie.
Jak ułożyć adresy wersji językowych
Google zaleca, żeby każda wersja językowa miała własny adres URL. Wersja nie powinna zależeć od plików cookie ani ustawień przeglądarki, bo robot wyszukiwarki może wtedy nie znaleźć wszystkich wariantów. Do wyboru masz kilka struktur, które Google opisuje w swoich wskazówkach dla stron wielojęzycznych i wieloregionalnych:
| Struktura | Przykład | Zalety | Wady |
|---|---|---|---|
| Katalog w jednej domenie | firma.pl/en/ | Prosta konfiguracja, jedno miejsce do utrzymania | Trudniej rozdzielić wersje, gdy każda ma być osobnym serwisem |
| Subdomena | en.firma.pl | Łatwa konfiguracja, możliwy osobny serwer | Z samego adresu nie zawsze widać, dla kogo jest wersja |
| Domena krajowa | firma.de | Jasny sygnał, dla jakiego kraju jest strona | Wyższe koszty i więcej infrastruktury; wskazuje jeden kraj, a nie język |
| Parametr w adresie | firma.pl?lang=en | Brak istotnych | Google tego rozwiązania nie zaleca |
Dla większości małych i średnich firm najrozsądniejsze są katalogi: firma.pl/en/, firma.pl/de/. Wszystko działa w jednym systemie, z jednym panelem i jedną opieką techniczną. Domeny krajowe mają sens, gdy prowadzisz na danym rynku osobną działalność, z własną ofertą i cenami.
Tłumaczenie: człowiek, maszyna czy jedno i drugie
Narzędzia do tłumaczenia maszynowego bardzo się poprawiły i dobrze nadają się do pierwszej wersji tekstu. Kłopot w tym, że tekst poprawny językowo nie zawsze jest dobrym tekstem sprzedażowym. Nazwy usług, terminy branżowe i ton komunikacji często brzmią w tłumaczeniu sztucznie albo wprowadzają w błąd.
W praktyce sprawdza się podejście mieszane: tłumaczenie maszynowe jako punkt wyjścia, a potem korekta przez osobę, która dobrze zna język i Twoją branżę. Najważniejsze fragmenty — ofertę, cennik, warunki współpracy i dokumenty — warto powierzyć tłumaczowi.
Pamiętaj też o lokalizacji, czyli dopasowaniu treści, a nie tylko słów:
- waluty oraz formaty dat, numerów telefonów i adresów,
- informacja, czy obsługujesz klientów z danego kraju i jak wygląda dostawa lub dojazd,
- przykłady i odniesienia zrozumiałe dla odbiorcy z innego kraju,
- opisy zdjęć, tytuły stron i opisy dla wyszukiwarki — one też wymagają tłumaczenia.
Z punktu widzenia Google ważne jest jedno: wersje językowe są traktowane jako duplikaty tylko wtedy, gdy główna treść strony pozostaje nieprzetłumaczona. Przetłumaczone menu i stopka przy polskim tekście to za mało. W zasadach dotyczących spamu Google wymienia też automatyczne przekształcanie cudzych treści — w tym tłumaczenie — jako sposób masowego tworzenia stron bez wartości. Liczy się więc jakość i przydatność dla czytelnika, a nie sama liczba podstron.
Hreflang po ludzku
Hreflang to oznaczenie, które mówi wyszukiwarce: „ta podstrona ma swoje odpowiedniki w innych językach, a oto ich adresy”. Dzięki temu Google może pokazać osobie z Niemiec niemiecką wersję, a osobie z Polski — polską. Zgodnie z dokumentacją Google o wersjach zlokalizowanych obowiązują proste zasady:
- Trzy równoważne sposoby wdrożenia: znaczniki w kodzie strony, nagłówki HTTP (przydatne na przykład dla plików PDF) albo wpisy w mapie witryny. Wystarczy jeden z nich.
- Oznaczenia muszą być wzajemne. Każda wersja wskazuje siebie i wszystkie pozostałe. Jeśli strona A wskazuje stronę B, a B nie wskazuje A, Google zignoruje te oznaczenia.
- Kody mają określony format: język według ISO 639-1 (np. pl, en, de), opcjonalnie z regionem według ISO 3166-1 Alpha 2 (np. en-GB, de-AT). Sam kod kraju bez kodu języka nie zadziała.
- Wartość x-default wskazuje wersję domyślną — dla osób, których język nie pasuje do żadnej z przygotowanych wersji. Często jest nią strona wyboru języka albo wersja angielska.
Tak mogą wyglądać oznaczenia dla podstrony z ofertą w dwóch językach. Ten sam zestaw trafia do obu wersji:
| Wersja | Adres | Wartość hreflang |
|---|---|---|
| Polska | firma.pl/oferta/ | pl |
| Angielska | firma.pl/en/offer/ | en |
| Domyślna | firma.pl/en/offer/ | x-default |
Dwie rzeczy, o których łatwo zapomnieć. Po pierwsze, Google nie ustala języka strony na podstawie hreflang ani atrybutu lang, tylko na podstawie treści. Po drugie, sama struktura adresów — katalog /en/ czy subdomena — nie mówi Google, dla kogo jest dana wersja; to właśnie zadanie hreflang. W dobrze skonfigurowanym systemie te oznaczenia generują się same, gdy połączysz ze sobą tłumaczenia danej podstrony. Ręczne wpisywanie ich przy każdej zmianie to proszenie się o błędy.
Przełącznik języka zamiast automatycznych przekierowań
Kuszące jest automatyczne przekierowanie: ktoś ma przeglądarkę po angielsku, więc od razu trafia na wersję angielską. Google odradza takie rozwiązanie, bo automatyczne przekierowania mogą uniemożliwić zarówno ludziom, jak i wyszukiwarce dotarcie do wszystkich wersji strony. Polka mieszkająca w Londynie, z angielską przeglądarką, nie powinna mieć problemu z dotarciem do polskiej oferty.
Lepiej sprawdza się widoczny przełącznik języka na każdej podstronie. Kilka zasad:
- umieść go w stałym miejscu, zwykle w nagłówku — także w menu na telefonie,
- nazwy języków podawaj w ich własnym brzmieniu: Polski, English, Deutsch,
- nie polegaj na samych flagach — flaga oznacza kraj, a nie język, a jednym językiem posługują się ludzie w wielu krajach,
- przełącznik powinien prowadzić do odpowiednika bieżącej podstrony, a nie na stronę główną drugiej wersji,
- jeśli jakiejś podstrony nie przetłumaczono, nie pokazuj linku prowadzącego donikąd.
Wersje językowe w CMS-ie i codzienne utrzymanie
To, jak łatwo prowadzić stronę wielojęzyczną, zależy w dużej mierze od systemu, na którym działa. W jednych CMS-ach wielojęzyczność jest wbudowana, w innych wymaga dodatków. Na przykład WordPress — jak podaje jego dokumentacja — nie obsługuje stron wielojęzycznych bez rozszerzeń; potrzebne są wtyczki albo osobne instalacje dla poszczególnych języków.
Przy wyborze rozwiązania sprawdź, czy:
- wersje językowe każdej podstrony są ze sobą połączone, a oznaczenia hreflang generują się automatycznie,
- przetłumaczysz także adresy podstron, tytuły i opisy dla wyszukiwarki oraz opisy zdjęć,
- formularze, komunikaty po wysłaniu i automatyczne maile działają w każdym języku,
- w panelu widać, której wersji brakuje lub która jest nieaktualna.
Największym wyzwaniem nie jest jednak technika, tylko dyscyplina. Każda zmiana cennika czy oferty to zmiana w kilku miejscach. Ustal, kto odpowiada za tłumaczenie i w jakim czasie. Nieaktualna wersja angielska z zeszłorocznym cennikiem szkodzi bardziej niż jej brak. Jeśli dopiero wybierasz system, zajrzyj do artykułu o tym, jak wybrać CMS.
Język a przepisy: o czym pamiętać
Dodanie wersji obcojęzycznej nie zwalnia z obowiązków wobec polskich klientów. Jeśli kierujesz ofertę do konsumentów w Polsce, ustawa o języku polskim wymaga, żeby obcojęzyczne oferty oraz opisy towarów i usług były jednocześnie sporządzone w polskiej wersji językowej.
Z drugiej strony klienci z zagranicy też powinni rozumieć, na co się zgadzają. RODO wymaga, by informacje o przetwarzaniu danych były przekazywane w zwięzłej, przejrzystej i zrozumiałej formie, jasnym i prostym językiem. Jeśli przyjmujesz zapytania lub zamówienia od obcokrajowców, przetłumacz klauzule przy formularzach i politykę prywatności, a w sklepie także regulamin. Przy sprzedaży konsumentom w innych krajach mogą dojść dodatkowe obowiązki, dlatego szczegóły warto omówić z prawnikiem. To informacja ogólna, a nie porada prawna.
Od czego zależy koszt strony wielojęzycznej
Druga wersja językowa to nie automatyczne podwojenie ceny strony, ale też nie „kilka kliknięć”. Na koszt wpływają:
- liczba języków i podstron — każda wersja to osobne treści do przygotowania i sprawdzenia,
- źródło tłumaczeń — tłumacz, Twój zespół albo tłumaczenie maszynowe z korektą,
- zakres lokalizacji — inne zdjęcia, waluty, formularze, dokumenty,
- funkcje — sklep, rezerwacje czy integracje w kilku językach to więcej pracy niż prosta strona firmowa,
- utrzymanie — kto i jak szybko aktualizuje tłumaczenia po zmianach.
U mnie strona od zera zaczyna się od 5 990 zł netto, a rozbudowany serwis z blogiem lub bazą wiedzy od 9 490 zł netto. Dodatkowe wersje językowe wyceniam w propozycji, którą dostajesz przed umową — razem z kierunkiem i zakresem — więc znasz koszt, zanim podejmiesz decyzję. Zakres panelu CMS, który jest w cenie strony, ustalamy razem, także to, jak będziesz aktualizować poszczególne wersje językowe.